Filozofia mojego małego gospodarstwa

Zacznę od wstępu, w którym chciałabym zawrzeć apel.

W tym trudnym czasie, jakim jest ogłoszony stan epidemii naszego państwa, starajmy się zjednoczyć i razem współpracować.
Rząd „wychodzi” do przedsiębiorców, ale odnoszę wrażenie (zarówno ja, jak i wielu innych rolników), że zawód rolnika i jego praca jest bagatelizowana oraz spychana na margines.
To, że jedna rata kwartalna ubezpieczenia KRUS zostaje zawieszona, to naprawdę rolnikom niewiele daje. Obecnie wielu z nas czeka na wypłaty dopłat bezpośrednich oraz na dotacje. Jest teraz czas, kiedy siejemy i deklarujemy uprawy na ten rok. Kontraktujemy zbiory. Jednak nie ma powoli komu tego sprzedawać. Przedsiębiorstwa, które skupują, obniżają ceny rolnikom, ale finalna kwota na półkach jest o dziesiątki złotych wyższa. Nie wiemy, co będzie za pół roku – jaka będzie sytuacja. W naszym kraju nie ma magazynów żywności. Nie ma polskiego przemysłu i przetwórstwa, które to zaspokoi potrzeby wszystkich Polaków. A głód przyjdzie. Na razie transport nie jest wstrzymany. Transport zza granicy.

Na razie to dyskonty są pootwierane, nawet już w niedziele dodatkowo, byle tylko toczył się handel dla obcego kapitału. Zamknięto rynki, targowiska na świeżym powietrzu. Odwołano jarmarki i kiermasze świąteczne. Ludzie mają utrudniony odbiór produktów prosto od rolnika. Musimy „zejść do podziemi” i starać się sprzedawać przy drogach, parkingach, na zamówienia, przez internet. Nie każdy z rolników ma teraz czas reklamować się w Sieci, a sama wiem, ile to wymaga pracy.

Dlatego apeluję – rozejrzyjcie się dookoła, czy nie znacie jakiegoś rolnika, który może sprzedać Wam jajka, sery, masło, owoce, warzywa. Zbierzcie wspólnie zamówienia i zamówcie większe dostawy, a zapewne takie osoby nie odmówią przyjechania. Zadbajcie, by 220 tysięcy małych mikro gospodarstw, które produkują dla siebie i swojej rodziny oraz reperują, łatają budżet sezonową sprzedażą, miały za co chociaż opłacić podstawowe rachunki. Rozumiem ten trudny czas, ale Wy i tak, ci co mają trudniej w firmach, musicie kupić jedzenie. Po co dawać zarobić dyskontom?

Szukajcie polskich produktów. Jeśli wychodzicie do zamkniętych sklepów i zamkniętych przestrzeni, to chyba mniejsze ryzyko zarażenia się jest na targu, rynku na świeżym powietrzu. Dla rolnika dzienna stawka za bycie na chorobowym to 10zł, a z koronawirusem 15zł. W pierwszym wariancie wypłacana po 30 dniach choroby i więcej, w drugim po 14. Żadne takie działanie nie opłaca pracy na gospodarstwie, wynajęcia osób, które są do pomocy. 15zł to kwota za godzinę pracy najniższe wynagrodzenie, a dla rolnika to stawka za cały dzień!

Pamiętajmy, że to rolnicy produkują jedzenie. Nie wielkie firmy. One wykorzystują produkty przywiezione przez rolników do tego, że mamy potem gotowce w sklepach. Każdy z nas – wegetarianin, weganin, mięsożerca jest uzależniony od producentów rolnych. Wspierajmy się na wzajem, aby nie zabrakło jedzenia. Teraz jest ten czas, abyście pokazali, że zależy Wam na lokalnych i regionalnych producentach (rolnikach, małych przetwórniach), ponieważ od Waszego zaangażowania zależy, ile posiejemy, wyhodujemy i wyprodukujemy jedzenia, które przyda się za pół roku.

W tym odcinku mówię też, czym zajmowaliśmy się w 2019 roku w naszym gospodarstwie. Staram się narysować naszą wizję i misję oraz filozofię, która towarzyszy nam w tym, co robimy. Mamy 30 arów upraw warzywno-owocowych. Mamy plantację ziół. Hodowlę kóz oraz małą pasiekę. Remontujemy starą zabytkową oborę, która ma się stać miejscem edukacyjnym dla innych. Dlaczego? O tym możecie posłuchać.

Tagged , ,

2 thoughts on “Filozofia mojego małego gospodarstwa

  1. Zgadzam się. Wsparcie rolników jest niezwykle ważne. Jako mieszkanka wsi zgadzam się, że teraz jak nigdy wcześniej potrzebują wsparcia „zwykłych” konsumentów. Poza tym wiadomo, że wiejskie jedzenie jest najlepsze i najzdrowsze. 😀

  2. To bardzo trudny czas dla nas wszystkich, to zupełnie nowa sytuacja, z którą my jako społeczeństwo musimy sobie poradzić, najważniejsze, by szukać rozwiązań, a nie skupiać się na problemie, bo to droga donikąd i tylko wywołuje u nas negatywne emocje, które nie są dobrym doradcą w podejmowaniu decyzji. Wierzę, że takie gospodarstwa produkujące dobrą polską żywność poradzą sobie, bo ludzie w coraz większym stopniu będą poszukiwać zdrowej żywności, bo to przekłada się na nasz układ odpornościowy, który jak widzimy odgrywa kluczową rolę w walce z wirusami, które były, są i będą. Wszystkiego dobrego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *