Z miasta na wieś, czyli co może Cię tam spotkać?

To jest taki trochę zagubiony odcinek. Nagrałam go z wyprzedzeniem i oznaczyłam numerem 4. Jednak w pewnym momencie schował się, ponieważ na antenie pojawiały się rozmowy z gośćmi.

To nie oznacza, że już nie ma u mnie kolejnych rozmów z ciekawymi ludźmi. O nie! Chciałam trochę dać Wam odetchnąć od telefonicznych wywiadów i dałam trochę swojego monologu.

W 10 odcinku (tak! to już 10 odcinków za nami) opowiadam o tym, jak to jest wrócić na wieś po kilkunastu latach życia, pracy w mieście.

Nie staram się nikogo straszyć i pewnie jestem mocno nieobiektywna, gdyż ja lubię wieś i nie widzę zbyt wiele przeciwności losu. A błoto, które towarzyszy na drodze dojazdowej wiosną i jesienią, to po prostu element życia i krajobrazu.

Życie na wsi, szczególnie będąc rolnikiem i mając własne gospodarstwo rolne, z którego częściowo żyjemy, to coś innego, niż przeprowadzenie się do domku i posiadanie większej przestrzeni niż w bloku.

U mnie to dużo pracy, fizycznej ciężkiej pracy, którą trzeba wykonać. Często są to momenty, kiedy nikomu nie jest do śmiechu, a ręce pieką z bólu. Kręgosłup potrafi odmówić posłuszeństwa. Pogoda bywa przewrotna i na nią nie ma się wpływu. Życie na wsi wymaga hartu ducha oraz dużego zaangażowania, wiary w swoje możliwości, pokory i cierpliwości.

Zdradzać wszystkiego nie będę. Posłuchajcie. Tymczasem uciekam do prac związanych z odbudową naszej XIX-wiecznej obory, którą remontujemy. Przecież mam na nią wizję i pragnę ją zrealizować, a do tego potrzebna jest praca.

Tagged , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *